Czy to jeszcze jest głupota, czy już zdrada?

Czy to jeszcze jest głupota, czy już zdrada?
ePub czas dodania: 2014:05:03 23:14 komentarzy 0
Blogerka Elig w artykule pt. ”Ukraina-Rosja, czyli pojedynek kretynów z debilami” zapytała: Mamy do czynienia albo ze skrajnym kretynizmem rządu w Kijowie, albo ze zdradą interesów narodowych Ukrainy. Czy to jeszcze jest głupota, czy już zdrada?

Blogerka Elig w artykule pt. "Ukraina-Rosja, czyli pojedynek kretynów z debilami" zapytała:

Mamy do czynienia albo ze skrajnym kretynizmem rządu w Kijowie, albo ze zdradą interesów narodowych Ukrainy.  Czy to jeszcze jest głupota, czy już zdrada?


Właściwe pytanie powinno brzmieć: czy państwo ukraińskie funkcjonuje, a rząd w Kijowie sprawuje kontrolę nad resortami siłowymi? – Bo ja odnoszę wrażenie, że tam ciągle toczy się zakulisowa walka o władzę, gdzie – jak to ktoś porównał – nieustannie wyrywają sobie ster samolotu, który pikuje.

Kolejnym elementem układanki jest zrozumienie, że obecny rząd Ukrainy znajduje się między młotem a kowadłem. Z jednej strony pancerne oddziały rosyjskie stojące u granicy państwa i gotowe do zbrojnej interwencji. Trzeba wczuć się w rolę decydentów i dowódców wydających rozkazy, którzy mają świadomość, że w każdej chwili mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności, kiedy Rosjanie wkroczą. Z drugiej strony świadomość, że Ukraińcy zostali sami; że zostali zdradzeni przez tzw. Zachód, do którego tak im było śpieszno. Gwaranci nienaruszalności granic nie zrobili nic, gdy Rosjanie wkroczyli na Krym i dokonali jego aneksji. Nota bene ilu idiotów w Polsce wierzy, że w razie czego NATO nam pomoże? I po trzecie – od samego początku rosyjskiej agresji nieustanne naciski państw zachodnich aby Ukraińcy nie stosowali rozwiązań siłowych, żeby Rosji nie prowokować i nie dawać pretekstu.

Widać wyraźnie, że Kijów bardzo się stara aby nie pokazać, że w kraju panuje anarchia, że jakieś „banderowskie faszystowskie bojówki” terroryzują spokojnych rosyjsko - języcznych obywateli, których to Rosja będzie zmuszona wziąć w obronę wysyłając swoje „stabilizacyjne siły pokojowe”.

W tym momencie warto zauważyć, że taktyka obrony przyjęta przez Kijów (jak się obronić przed atakiem Grizzli? – położyć się na ziemi i udawać nieżywego...) jest odpowiedzią na taktykę Rosji. A ta zawiera jeden ważny element – Putin w swojej logice postępuje jako obrońca uciśnionych i zgodnie z prawami (ruskiej) demokracji - wielogodzinny pseudo – dialog z Rosjanami jest tego dowodem – postępuje zgodnie z prawem (zgoda rosyjskiego parlamentu na aneksję Krymu, pseudowybory na Krymie, itd.). Wg nas to jest pseudo-prawo, pseudo-demokracja, ale nie wg Rosjan i Putina. Oni wszyscy mają się za cywilizowanych ludzi. Ba, nawet wierzących – chodzą się modlić do cerkwi.

Założenia agresji na Ukrainę były takie, że Zachód trochę pokrzyczy, trochę pogrozi palcem, ale potem, gdy wszystko ucichnie nastąpi powrót do robienia wspólnych interesów. Wszystkim wszak jest na rękę widzieć w Putinie demokratę i partnera w walce z islamskimi radykałami... Kto dziś pamięta, że zaledwie kilka lat temu Rosja napadła na Gruzję i do dziś okupuje część tego kraju?

Póki co, Putin próbuje jak daleko może się posunąć, a niezdecydowanie, niby-sankcje i wolne podejmowanie decyzji przez przywódców zachodnich odczytuje (słusznie) jako słabość.
Jednak mylił by się ten, kto by sądził, że z nikim i z niczym się on nie liczy. Niemcy to największy sojusznik Putina, nie tylko w Europie. Zobaczmy co o tym wszystkim sądzą?

"Der Tagesspiegel" opowiedział się za szybkim wprowadzeniem kolejnej tury sankcji przeciwko Rosji. "Jak długo mamy jeszcze czekać, gdy nic nie wskazuje na to, że Putin zmieni swoją politykę, nie mówiąc już o bardziej radykalnym zwrocie w jego postępowaniu?" - pyta komentator. "Putinland (kraj Putina) musi poczuć, że nie może dalej postępować tak jak dotychczas" - pisze autor.

"Wojna domowa jest faktem" - twierdzi "Die Welt", zaznaczając, że Ukraina jest niepodległym państwem, którego bezpieczeństwo i granice Rosja uznała jako kraj będący członkiem ONZ. Rozbicie Ukrainy przy użyciu siły oznaczałoby nie tylko pogwałcenie Karty ONZ, lecz także zakwestionowanie głównego celu USA w II wojnie światowej, jakim było powstanie Organizacji Narodów Zjednoczonych.
ONZ przeforsowali amerykańscy Demokraci - Franklin Delano Roosevelt i Harry Truman. "Czy Putin ma doradców, którzy uświadomią mu, co oznaczałoby dla Obamy przed wyborami do Kongresu, gdyby dawny agent KGB tak po prostu usunął dziedzictwo Roosevelta?" - pyta "Die Welt".

Czy „blokowanie kont bankowych i zakaz wjazdu" wystarczy? - pyta "Sueddeutsche Zeitung".
Wszyscy teraz stawiają sobie pytanie: jak w obecnej sytuacji Rosja postąpi? Czy zdecyduje się na wysłanie swoich wojsk i otwarty konflikt zbrojny na Ukrainie? No bo jeśli Ukraińcy mieli by czynnie się bronić?

Wg mnie na 90% Rosjanie nie wkroczą na wschodnią i południową Ukrainę. Mają za dużo do stracenia a za mało do zyskania. Zdaje się, że Putin ma apetyt na całą Ukrainę i to jest jego cel. Ale na to zdaje się nie ma on już szans i wie, że przegrał.

Pozostaje mu jedynie kontynuowanie tego (i w takiej formie) co zaczął. Będą więc kolejni ruscy terroryści i dywersanci zajmować kolejne budynki rządowe, będą prowokacje i próby wciągania miejscowej ludności do tzw. „pospolitego ruszenia”. Czy to się powiedzie? – Zobaczymy. Rosja kusi lepszym życiem, wyższymi zarobkami, stabilizacją, podwyżkami emerytur... Wątek ekonomiczny gra tu bardzo ważną rolę.

Jakie natomiast powinno być racjonalne działanie Polski, Niemiec, USA czy innych krajów naszego regionu? – Robienie dobrej miny do złej gry. Straszenie wciągnięciem kolejnych trzech osób na listę objętych restrykcjami wizowymi i modlenie się aby Putin wreszcie się uspokoił. Bo w naszym interesie jest utwierdzać Putina w tym, że mamy go za cywilizowanego demokratę, obrońcę wolności, wartości chrześcijańskich...

Bo w przeciwnym wypadku Putin zacznie zachowywać się jak zranione dzikie zwierzę. Nieobliczalny, osaczony Putin, nie mający nic do stracenia mógłby w akcie rozpaczy nacisnąć guzik aby odpalić rakiety Iskander i SS-400 z głowicami jądrowymi, które są wycelowane w prawie wszystkie polskie miasta i obiekty strategiczne. Doktryna ograniczonej „obronnej” wojny nuklearnej od dawna funkcjonuje w rosyjskiej doktrynie wojennej. Taka tama „rozszerzania Zachodu przeciwko Rosji” postawiona na terytorium Polski jest od dawna wpisane w rosyjskie plany prowadzenia wojny z NATO.

Chyba Polacy mają świadomość, że są zupełnie bezbronni w razie wojny z Rosją? I nawet NATO nie ma żadnych możliwości zestrzelenia odpalonych rosyjskich rakiet? Nawet gdyby chciało.
A poza tym to Polacy chyba słyszeli, że w razie wojny z Rosją to przez pierwsze trzy miesiące powinni bronić się sami, zanim NATO przyjdzie im z pomocą?

No i o to w tym konflikcie ukraińskim wszystkim chodzi. Moim zdaniem oczywiście. Ale nikt nie przekonał mnie jeszcze, że jest inaczej.

 

Mind Service,

 mój blog: 1do10.blogspot.com

 

licznik: 1592 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze