Nasza wojna z Rosją cz. II

Nasza wojna z Rosją cz. II
ePub czas dodania: 2014:03:31 03:17 komentarzy 0
F-35 Dzięki technologii stealth jest wykrywalny przez radary w bardzo niewielkim stopniu. Wielu ekspertów twierdzi, że myśliwce 5-tej generacji odbijają promienie radarowe tyle, co, powiedzmy, niewielki ptak. Większość informacji o budowie samolotów 5-tej generacji jest ściśle tajna). F-35 waży ok. 13 000 kg (bez paliwa i uzbrojenia), potrafi osiągnąć 15 km pułap, a także pokonać z prędkością 1,8 Ma odległość ponad 2000 km.

Sukhoi Su-35 (Flanker-E, Super Flanker) to rosyjski myśliwiec generacji 4++. Generacja 4++ oznacza, że posiada on w większości charakterystyki myśliwców 5-tej generacji, prócz technologii niewidzialności. Konstruktorzy Su-35 niebezpodstawnie twierdzą, że mimo braku Stealth, przewyższa on w parametrach wszystkie dotąd zbudowane samoloty 5-tej generacji konkurencyjnych państw. Posiada bardzo mocny radar, nowoczesną cyfrową awionikę, dobrze zintegrowany z całością komputer pokładowy, nowe silniki ze zwiększonym ciągiem oraz z ciągiem wektorowym. Su-35 może lecieć z prędkością nawet 2,5 Ma na dużej wysokości (powyżej 11 km) na maksymalną odległość 3600 km. Osiąga pułap 18 km. Maksymalna masa startowa (brak potwierdzonych danych) prawdopodobnie nie przekracza 35 t.

Wiele osób zastanawia się co byłoby, gdyby w walce powietrznej Su-35 spotkał się z F-35. Niektórzy twierdzą, że Su-35 bez żadnych trudności poradziłby sobie z rywalem.  Portal indrus.in podaje, że to stwierdzenie może być jak najbardziej trafne. Podobno w czerwcu 2008 roku została przeprowadzona symulacja walki powietrznej w której uczestniczył Su-35 przeciwko mieszanej flocie amerykańskich myśliwców – F-22, F/A-18 Super Hornet oraz F-35 który, co ciekawe, „oberwał” bardziej od reszty. Gra wojenna została przeprowadzona w Hickam Field – bazie Sił Powietrznych USA znajdującej się na Hawajach. Świadkami tego zdarzenia było co najmniej czterech przedstawicieli australijskich Air Force oraz członek wojskowego wywiadu Australii - Defence Intelligence Organisation (DIO). Członek parlamentu australijskiego Dennis Jensen poinformował, że wie z anonimowego źródła, z dostępem do wyników testów finalnych F-35, że ten został pobity przez Super Flanker w ściśle tajnej symulacji.

Su-35 jako myśliwiec generacji 4++ z niektórymi cechami myśliwców piątej generacji (czyli z myśliwcami stealth) zdolność do zestrzeliwania samolotów typu stealth zawdzięcza swojej supermanewrowości. Silniki Su-35 pozwalają mu wykonywać wszystkie figury akrobacji lotniczej, takie jak np. Kobra Pugaczova, Kulbit, czy też inne, jak Dead Leaf czy bezprecedensowy Pancake – zwrot o 360 stopni w horyzontalnej płaszczyźnie, prawie bez wytrącania prędkości.

Konstruktorzy F-35 twierdzą, że „niewidzialność” była podstawowym czynnikiem podczas jego projektowania, dlatego myśliwiec ten nie wymaga manewrowości. Zamiast wdawać się w wymanewrowywanie przeciwnika z ogona, F-35 zwyczajnie robi beczkę i „strzela przez ramię”. To jest niezrozumiałe. Zgodnie z informacją przedstawioną przez portal Defense Industry Daily, „stealth jest bardzo użyteczne, ale nie jest to przecież peleryna-niewidka Harry’ego Pottera.

Gdy w przypadku F-35 warunkiem przetrwania jest wyłącznie stealth – która czyni go wrażliwym w bezpośrednim starciu – Su-35 dysponuje dużym arsenałem śmiercionośnej broni, ma zwiększony zakres działania, a także dysponuje tą niesamowitą „supermanewrowością”, która jest naturalna dla myśliwców z tej rodziny.

Według Sweetmana, taktyczna zaleta tego manewru wynika głównie z faktu, iż wszystkie pociski rakietowe typu „powietrze-powietrze” mają w sobie tzw. „element przewidywania”.  Rakieta celuje w miejsce, gdzie uważa, że ukaże się cel. Oznacza to, że musi ona przewidzieć, w którym kierunku poleci samolot. I właśnie w tym Su-35 jest najlepszy. „Jeśli statek powietrzny jest nieprzewidywalny, jeżeli jest w stanie bardzo gwałtownie zmienić swój tor lotu oraz jeżeli potrafi nad tym zapanować, to rakiecie jest o wiele trudniej w niego trafić” - powiedział Sweetman. 

F-35C Catapult LaunchPilot F-35 może oddać strzał, ale najprawdopodobniej nie trafi. Dlatego też musi się zbliżyć, w ten sposób nie tylko ujawniając swoją lokalizację (przy założeniu, że mocny radar rosyjskiego myśliwca nie namierzy go wcześniej), lecz również wchodząc w strefę rażenia dalekosiężnych rakiet Su-35 typu „powietrze-powietrze”. Rosyjska firma „Vympel” utrzymuje światowy rekord w produkcji rakiet BVR, czyli „poza zasięgiem widoczności” (ang.” beyond visual range”) - jest zdolna do zabijania z odległości 400 km. (Rakesh Krishnan Simha nie podaje informacji, o jakie konkretnie pociski chodzi. ZBROJENIOWY.PL odnalazł jednak informację o rakietach, które mogą porażać cel na odległość do 400 km (rakiety KS-172), jednak są one produkowane przez inną rosyjską firmę - BDP Novator („Biuro doświadczalno-projektowe Novator”). Z informacji umieszczonych na oficjalnej stronie firmy „Vympel” , na którą powołuje się autor tego artykułu wynika, iż koncern ten produkuję pociski rakietowe typu „powietrze-powietrze”, rażące cel najdalej na odległość 200 km - rakiety  К-37М (РВВ-БД).

Amerykańska teoria prowadzenia walki przez samoloty stealth bazuje się na stwierdzeniu: „Pierwszy zauważasz, pierwszy strzelasz, pierwszy zabijasz”. Super Flanker poddał w wątpliwość tę tezę. F-35 wciąż może wykryć Su-35, jako pierwszy. Ale by oddać strzał musi się do niego zbliżyć. Wówczas obaj myśliwce zobaczą się na wzajem. „Przewaga stealth’ów w tym momencie znacząco zanika” – uważa Sweetman. Polecam zajrzeć sobie tutaj [ http://www.ausairpower.net/APA-NOTAM-300310-1.html ] i poczytać jak mogło by wyglądać starcie 4 F-35 i 4 F/A-18E Super Hornet z czterema Su-35S.

Amerykańskie Siły Powietrzne jeszcze bardziej przeraża fakt, że już w chwili obecnej, zanim jeszcze F-35 wszedł do służby, stwierdzili w nim pewne słabości. W ok. 2020 roku w rosyjskim wojsku planowane jest wejście do służby myśliwca stealth PAK FA.

Koszt jednostkowy Su-35 to 40 000 000–65 000 000 USD (2013, za Wikipedia). Koszt F-35A to 150 milionów dolarów za sztukę, natomiast wersje B i C wyceniane są na 200 milionów USD. Biuro Pentagonu oszacowało, że pojedynczy F-35 będzie kosztował średnio około 134,5 miliona w dolarach z 2012 roku. Lockheed Martin utrzymuje nadal swoje stare szacunki, według których jeden myśliwiec będzie kosztował od 65 do 75 milionów dolarów z 2010 roku. 2,5 mld funtów przeznaczyła Wielka Brytania na 14 samolotów F-35, które zasilą brytyjską flotę.
Jaki samolot powinna kupić Polska? I to już teraz a nie za 10, czy 20 lat.

Ale cóż jest wart samolot bez uzbrojenia?

Technologia stealth powoduje że radar PESA Su-35 nie ma szans na szybkie wykrycie przeciwnika tym bardziej że dysponuje radarem o generację słabszą niż F-35. Zdecydowanie większe RCS konstrukcji rosyjskiej i radar AN/APG-81 AESA F-35 spowoduje wykrycie Su-35 z dużej odległości (nawet 160 km). Zasięg rakiety R-77 podawany pierwotnie na 80-90 km okazał się folderową propagandą producenta. Wszystko wyszło na jaw kiedy licencje na rakietę kupli Chińczycy i ujawnili te osiągi - 50 km. To pocisk sprzed ponad 20 lat, odpowiednik amerykańskiego AMRAAMa pierwszej generacji.

Tymczasem F-35 będzie uzbrojony w pocisk AIM-120D AMRAAM o zasięgu ponad 150 km co stawia rosyjski Su-35 w beznadziejnej sytuacji. Do tego dochodzi jeszcze system WRE AN/ASQ-239 Barracuda F-35 który jest najnowocześniejszy na świecie. Jeżeli nawet dojdzie do walki na bliski dystans F-35 dzięki uzbrojeniu i awionice nie powinien mieć większych problemów z Su-35. System DAS w jaki jest wyposażony F-35 umożliwia śledzenie przeciwnika w dowolnym miejscu wokół samolotu we wszystkich możliwych kierunkach. Pilot będzie gromił cele nawet znajdujące się pod, nad oraz za samolotem. Nie wykonując przy tym najmniejszych nawet manewrów bo to za niego zrobi pocisk AIM-9X. Pilot wyposażony w nową zabawkę jaką jest system HMDS Gen 3 zastepujący tradycyjny HUD bedzie miał pokazywany na szybie hełmu obraz celu śledzonego przez DAS wraz z danymi o jego współrzędnych względem samolotu. Zaś pociski AIM-9X-2, Iris-T czy Pyton 5 mają takie osiągi, że z łatwością trafią w cel bez manewrowania samolotem - nawet odpalone do tyłu, a żaden choćby nie wiem jak szybki i zwrotny przeciwnik nie zdoła wymanewrować pocisku celem uniknięcia trafienia.

W działaniach powietrze-powietrze BVR w Su-35 dostępne są rakiety R-27 w wersji SAHR i IR bez radiokorekcji (oba typy to totalne muzeum) oraz naprowadzane aktywnie -radarowo R-77 lecz te to mniej więcej odpowiedniki AIM-120A sprzed 20 lat i nie dają Su-35 wielkich szans w starciu z myśliwcami uzbrojonymi w pociski AIM-120C-7/D o sporo większym zasięgu biorąc jeszcze pod uwagę dużą SPO rosyjskiego myśliwca. Do dogfightu może on używać tylko rakiet R-73, które są dużo gorsze od AIM-9X z powodu dużo słabszego detektora i odporności na zakłócenia. Dopiero wg Rosjan pocisk K-74M2 (izdielije 760) ma posiadać charakterystyki analogiczne do rakiet ASRAAM i AIM-9X(zasięg i zakres 90/-90) i mają one wejść na uzbrojenie PAK-FA. Jednak te rakiety to modernizacje pocisku R-73, a podstawową wadą tych rakiet jest też to, że głowice nadal naprowadzają się termicznie, no i jeszcze tych rakiet nie ma fizycznie w odróżnieniu od AIM-9X czy ASRAAM z matrycami FPA o własności IIR. Podobnie jak jeszcze nie istnieje rakieta K-30. Dopiero ta rakieta otrzyma matrycową głowicę samonaprowadzajacą, umożliwiającą rozpoznanie celu wg. obrazu zapisanego w pamięci, ale to pewnie "nieprędko".

Radar F-35 to radar z aktywnym skanowaniem fazowym podczas radar Irbis-E to PESA. Z radarami PESA żegnają się już inni producenci myśliwców przechodząc na AESA. Zasięg wykrycia radaru Irbis-E w stylu 400km celu o SPO=3m2 też są mało prawdopodobne. To oczywiście oznacza, że cel 0,01 m2 wykryje z 90km, tyle że te odległości są prawdziwe tylko kiedy wiadomo w jakim sektorze cel się znajduje. W przeciwnym razie pilot Su-35 straci dużo czasu na przeszukaniu wszystkich sektorów, a samoloty nie "wisza" nieruchomo w powietrzu tylko zbliżają się szybko na kursie spotkaniowym. Z radarem AESA nie ma takiego problemu dzięki inaczej ukształtowanej wiązce elektromagnetycznej i trybowi LPI dzięki czemu ich radary są trudno wykrywalne przez wrogie RWR w przeciwieństwie do PESA. Trudno uwierzyć, że malutki pokładowy radar Su-35 będzie miał lepsze zasięgi wykrycia niż radary samolotów AWACS E-3 Sentry który wykrywa F-35 z odległości 50-60 km. F-35 wykonany w technologii stealth jest celem trudnym do wykrycia w odróżnieniu od konwencjonalnego Su-35. Jak widać wszystkie elementy charakterystyk przemawiają za F-35.

Biorąc pod uwagę realia konfliktów i wyposażenie USA vs Ruscy, obstawiał bym USA. Stealth + AWACSy dają im real-time wiedzę o polu bitwy plus możliwość zaskoczenia przeciwnika. Można się więc bawić w swobodne polowanie na ruskich. Ruskie mają większe szanse na bardzo bliskim zasięgu, ale bardzo wątpliwe, żeby amerykańce dopuścili do face-to-face z Rosjanami. Masz możliwość sterowania polem bitwy to masz przewagę.

Ale rosyjskie siły powietrzne również mają swoje odpowiedniki AWACS, a po drugie rosyjskie rakiety również mogą stracić przeciwnika zanim dojdzie do pojedynku na krótki dystans, w którym mało która amerykańska maszyna mogłaby skutecznie zagrozić odpowiednikom rosyjskim. Trzeba też brać pod uwagę, ze rosyjskie maszyny są tańsze i w razie otwartego konfliktu, Rosja mogłaby wybudować większą ilość samolotów równoważąc każdą techniczną nowinkę Zachodu. Tak jak tysiące T-34 przechyliły szalę zwycięstwa nad setkoma Tygrysów w 2WŚ

Renomowana brytyjska Defence Evaluation and Research Agency ocenia szanse na zwycięstwo Su-35 z F-22 i F-35 oraz innymi przykładowymi konstrukcjami zachodnimi:
- F-22 (radar AESA APG-77 + AIM-120D) 10:1
- F-35 (radar AESA APG-81 + AIM-120D) 6:1
- Rafale (radarem AESA RBE2-AA + Meteor) 3,5:1
- Tajfun (radar AESA Captor-E + Meteor) 3,5:1
- Gripen NG (radar AESA Raven + Meteor) 1,6:1
- F-15C Golden Eagle (radar AESA APG-63V(3) + AIM-120D) 1,5:1

To znaczy, ze w walce na każdy F-35, średnio 6 Su-35 zostałoby wyeliminowane.

Ministerstwo Obrony Narodowej jeszcze w 2012 r. zadecydowało o zastąpieniu samolotów Su-22 przez 16 samolotów F-16. Od 6 lutego 2014 r. plany zakładają wymianę wysłużonych maszyn na 64 (!) samoloty V-generacji. Nie wiadomo jednak, skąd MON chce wziąć ponad 10 miliardów dolarów na ten cel. Dostawy mają być realizowane w latach 2022 - 2030. Po zeszłotygodniowej informacji przekazanej przez ministra Siemoniaka, że samoloty Su-22 będą remontowane i przedłużony zostanie dla nich resurs od 3 do 10 lat, parlamentarzyści otrzymali trochę więcej wyjaśnień na ten temat. Udzielili je obecni w Sejmie m.in. gen. Tomasz Drewniak z Dowództwa Generalnego RSZ i płk Dariusz Tarkowski z MON.

W planie Modernizacji Technicznej SZ z 11 grudnia 2012 r. była pozycja: zakup 16 samolotów wielozadaniowych, których dostawa miała się zacząć w 2019 r. Na „rozruch” programu przeznaczono w 2018 r. 170 milionów złotych, a zakupy miały się zacząć rok później. Nowe samoloty miały stacjonować w Świdwinie, gdzie zaplanowano modernizację drogi startowej i infrastruktury lotniskowej. W Sejmie potwierdzono, że miały to być samoloty F-16, a więc ministerstwo ON nie zamierzało robić jakichkolwiek analiz i nabyć sprzęt, który jest już z powodzeniem używany przez wojsko.

W związku z pojawieniem się nowych programów modernizacyjnych (wskazano przy tym na program modernizacji technicznej Marynarki Wojennej) minister ON podpisał 6 lutego br. nowy plan modernizacji technicznej, w którym pozycja: „zakup 16 samolotów wielozadaniowych” została zastąpiona przez „64 samoloty wielozadaniowe 5 generacji”. Generał Drewniak nie potwierdzał czy chodzi o F-35.

Plan przewiduje 170 milionów złotych w 2020 r na początek programu i po 330 milionów złotych w pierwszych, kolejnych latach (2021 – 2022), co daje możliwość kupienia dwóch samolotów rocznie. Szacunek ten jest trochę dziwny ponieważ jeden samolot F-35 w wersji najtańszej „Alfa” ma kosztować 96,8 miliona dolarów a z pakietem logistycznym dwa razy tyle. Zakupy te mają trwać do 2030 r (w następnych latach ma się zwiększyć liczba rocznie dostarczanych maszyn do 4 a później do 8).

Zachwycamy się dronami a tak naprawdę jakie doświadczenie ma WP w ich eksploatacji, szczególnie w warunkach bojowych? Afganistan to nie Europa, nie da się tutaj bezkarnie latać a jedynym środkiem odstraszania jest broń kalibru 7,62 mm (AK/PK). Gdyby przyszło użyć BSP przeciwko krajowi posiadającemu porównywalny potencjał (obrona przeciwlotnicza, lotnictwo, środki walki elektronicznej itp.) nie było by już tak różowo. Działania Rosjan, Chińczyków czy Irańczyków sprowadzają się obecnie do pozyskania skutecznych systemów zakłócania a nawet przechwytywania BSP w locie (patrz incydent z RQ-170 czy RQ-21).

Pierwszoplanowymi celami przeciwnika nie są bazy wojskowe i samo wojsko a systemy kierowania państwem, energetyczne i zasilania (bez energii obecnie wszystko leży, bez kierownictwa zapanuje chaos). Obecnie dwie manewrujące rakiety mogą skutecznie sparaliżować nasze F-16. My mówimy o lotnictwie bojowym a gdzie są samoloty wsparcia (tankowce, walki radioelektronicznej, powietrzne systemy dowodzenia i naprowadzania, gdzie jest nasza broń typu np. AIM-158 czy Thomahowk. Czym my możemy odstraszyć potencjalnego agresora? Co się robi w tym kierunku?

Program Homar dla WL od lat tylko w planach. Okręty podwodne bez pocisków manewrujących. NDR - rakiety NSM (mała głowica, zasięg do 200 km - czy ktoś analizował ile trzeba zużyć takich rakiet by zatopić okręt klasy fregata?). Co my kupujemy - stare Leopardy 2, zepsute Kraby, mosty samobieżne Daglezja, czy kolejne Rosomaki (od 11 lat te same bez modernizacji). Powodzenia, nawet nie wyjada one z garnizonów gdy wszystko będzie pozamiatane.

Samoloty są skuteczne w walce przeciwko przeciwnikowi dysponującemu gorszym arsenałem w tym względzie. Taka np Białoruś czy Libia. Wtedy mamy sens rozmyślania o zakupie drogich i mało ekonomicznych samolotów. W przypadku konfliktu coraz bardziej prawdopodobnego z Rosją, to jeżeli nie mamy podziemnych pasów startowych (jak Chiny), to nawet tymi 64 maszynami nie wystartujemy, a jak jakimś cudem nam się uda to i tak nie dojdzie do walki powietrznej na 95%. Lotniska, węzły komunikacyjne, fabryki i elektrownie, to pierwszy etap ataku bronią taktyczną dalekiego zasięgu. Walczyć może będą te, które byłyby w powietrzu co najwyżej. Bez tarczy antyrakietowej, rozproszenia na dużym obszarze czy chociażby lotniskowców, to sobie możemy pomarzyć. Wojny powietrzne, znane z filmów holywoodzkich w dzisiejszych czasach już nie istnieją. W przypadku najnowszych maszyn, przeciwnicy się nie zobaczą, co najwyżej rakietę wystrzeloną w swoim kierunku. Liczy się, zasięg, szybkość ale głównie elektronika na pokładzie.

Co można zaproponować naszemu Ministerstwu Obrony Narodowej? -  Można skupić się na zapewnieniu przewagi naszym siłą zbrojnym w działaniach dywersyjnych poza liniami wroga, bo to nas realnie czeka. Inwestycja w elektronikę, systemy zdalne, rakietowe, drony i pojazdy o wysokiej mobilności oraz infrastrukturę umożliwiającą walkę partyzancką przez dłuższy czas. Łodzie podwodne z pociskami średniego i dalekiego zasięgu... to jest droga sensowna a nie korwety, kraby (batalion krabów też przestanie istnieć zestrzelony przez rakiety dalekiego zasięgu. Bez osłony przed takim rażeniem, nie ma sensu budowanie potencjały w tym względzie, w naszej sytuacji.

A na chwilę obecną? - Cienko to widzę; może powinniśmy więcej się modlić?


źródła:
http://zbrojeniowy.pl/2013/08/11/lockheed-martin-f-35-lightning-ii-vs-sukhoi-su-35/
http://www.defence24.pl/news_raport-program-f-35-kosztuje-wiecej-niz-3-nowe-samoloty-spelniajace-te-same-zadania
http://www.defence24.pl/news_mon-chce-kupic-do-2030-r-64-samoloty-wielozadaniowe-v-tej-generacji

licznik: 3853 + 1 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze